Informacje o autorach strony
Ustaw jako stronę startową Napisz do nas Dodaj stronę do ulubionych
 

 

powrót do menu: sekcja regionalna SKNH

Kamil Śmiechowski

W najbardziej łódzkim ze wszystkich miejsc

Widok Placu Wolności z lotu ptaka w 1939 r.

Dawno, dawno temu, za siedmioma wzgórzami i morzami w wielkim, niekończącym się lesie, płynął sobie żwawy potok. W czasie swojskiej, choć żmudnej wędrówki ze źródła w nieznane, napotkał na pewną przeszkodę-, znaczne zwężenie terenu. Kiedy z trudem pierwsze kropelki przedarły się przez to feralne miejsce, odkryły szeroką i długą polanę. Tam woda rozlała się, tworząc raj dla ptactwa i wodopój dla spragnionych dzików, turów i saren. Pewnego dnia nad jeziorkiem pojawił się nowy i nieznany przybysz- człowiek. Dostępność wody oraz obfitość runa leśnego zachęciły natręta do osiedlenia się w okolicy strumyka. Niczym Bohatyrowicze kolejni ludzie starali się zaprowadzić w tym gąszczu namiastkę kultury. Lata mijały, zmieniały się plemiona zamieszkujące te ziemie, a wielki las i płynący przezeń potok wydawały się być zawsze takie same. Ich wieczny spokój mącił czasem jedynie jakiś zbłąkany Rzymianin, pełen nadziei poszukujący drogi do krainy pełnej bałtyckiego złota...Niekiedy idąc gubił monetę z imieniem jednego z wielkich cezarów. Również zagubiona wioska, która w międzyczasie powstała na południowym brzegu rzeczki, nieco tylko w górę od stawu, jakby nie chciała podlegać żadnym przemianom. Jej sielskie istnienie trwało sto, może dwieście lat. Kogo zresztą obchodziłoby ile? Rok 1332 to pierwsza konkretna data, mącąca ten stan rzeczy. To wtedy książę łęczycki Władysław postanowił obwieścić światu istnienie osady, poprzez umieszczenie jej nazwy na piśmie. Gdyby nie ów niecny postępek, być może jeszcze przez jakiś czas cudowny stan sielskości i wyobcowania od problemów świata mógłby potrwać. Niestety, pewnie niezbyt długo. A tak zapanowała forma, a wraz z nią dokumenty, podatki, dekrety, itd. Z drugiej zaś strony, musimy być wdzięczni, że to dzięki tylko jednemu słowu w spisie dóbr książęcych, otworzyła się droga do powstania nad zagubioną rzeczką w arcydalekiej przyszłości jednego z najbardziej niezwykłych i oryginalnych miast na świecie. Słowo to brzmiało: "Lodza".

Nikt chyba z szanownych czytelników wysiadając z zatłoczonych tramwajów poruszających się w dumnym tempie po ulicy Kilińskiego, a następnie podążając śpiesznie ulicą Pomorską nie może przypuszczać, że wędruje po dawnych polach mieszkańców wioski Łodzia ! Tak, to właśnie w tym miejscu to wszystko się znajdowało. Nasz wspomniany staw, to nic innego, jak obszar dzisiejszego Parku Staromiejskiego, w którym po ponad stuletniej przerwie znów płynie rzeka, a właściwie jej imitacja, ale żyjemy w czasach, w których lepsze to, niż nic.

Każdy zainteresowany historią Łodzi, od razu zapewne zauważył, że coś tu się jednak nie zgadza. Przecież powszechnie wiadomo, że ulica Pomorska to jedna z osi Nowego Miasta, wytoczonego jak wiadomo dopiero w latach dwudziestych XIX wieku ! Wątpliwości te są słuszne. Aby je wyjaśnić, musimy przypomnieć sobie kilka podstawowych faktów.

Wieś Łodzia w swym pierwotnym kształcie nie przetrwała długo po roku 1332. Niecałe pół wieku później, w roku 1387, jej nowi właściciele, biskupi kujawscy, postanowili w celu- a jakże, zwiększenia swoich dochodów, awansować wioskę poprzez jej modernizację. Wraz z pobliskim Widzewem została ona lokowana na prawie średzkim i pewnie wtedy też pojawiły się pierwsze chaty i zagrody z prawdziwego zdarzenia. Ale już wkrótce okazało się, że wsi wyrośnie konkurencja, i to od razu w postaci miasta. Miało ono powstać po drugiej stronie stawu. Dobrzy gospodarze, jakimi byli włocławscy hierarchowie, starannie dbali o gospodarkę swoich posiadłości, a każde nowe miasto powodowało wzrost koniunktury. Głównym placem nowo powstałego grodu był romboidalny rynek, od którego wychodziły ulice na wszystkie strony świata poza południem, gdzie znajdował się nasz staw. Tak więc na przestrzeni dziejów ludzkość dość znacznie przeobraziła bór i płynący przez niego strumyk. I co najciekawsze, kiedy mogłoby się wydawać, że dalszy szczęśliwy rozwój tego miejsca jest nieuchronny, stało się dokładnie na odwrót. Chociaż miasteczko Łódź i obsługujące go wsie- Łodzia, zwana odtąd Starą Wsią, oraz Widzew, Koziny i Bałuty, rozkwitały przez pierwsze stulecia, to okropny wiek siedemnasty, ze szwedzkim potopem, epidemiami, wielkim pożarem,, oraz kilkakrotnymi przemarszami różnych armii, doprowadził je na krawędź ostatecznego upadku. Doszło nawet do tego, że w 1793 roku miasto liczyło sobie zaledwie 191 mieszkańców, czyli trzykrotnie mniej niż w roku 1534! Tym, co uratowało Łódź od ostatecznego upadku, było powstanie Księstwa Warszawskiego, a potem- Królestwa Polskiego, gdyż okres ten był trzydziestoleciem znacznego rozwoju gospodarczego, stymulowanego przez światłe władze. W 1820 roku po raz kolejny okazało się, że ów pierwszy prehistoryczny przybysz, wybrał sobie na dom wyjątkowo szczęśliwe miejsce- rząd chciał rozwinąć przemysł w kraju i postanowił stworzyć z Łodzi miasto fabryczne. Mimo, że była to część większego projektu, do którego włączono również inne miasteczka Królestwa Polskiego, nie możemy zapominać, że jeden z najznamienitszych Polaków i minister przemysłu- Stanisław Staszic uważał Łódź za miasto "szczególnie na osiedlenie fabrykantów usposobione"! Rozwój przemysłu w Łodzi był możliwy przede wszystkim ze względu na dużą ilość rzek i potoków. Jak nietrudno się domyślić, poważną rolę odegrała w tym nasza znajoma rzeczka, nazywana od tamtej pory Łódką. Innym wybitnie zasłużonym dla powstania Łodzi przemysłowej człowiekiem był ówczesny wojewoda mazowiecki Rajmund Rembieliński. Pieniądze na inwestycje dał zaś minister skarbu, książę Ksawery Drucki-Lubecki. To dzięki tej trójce powstało w latach 1821-23 Nowe Miasto, pierwsza w Łodzi osada sukiennicza. Budowa tej osady wiązała się z całkowitą likwidacją Starej Wsi, w której notabene znajdowały się wówczas zaledwie trzy gospodarstwa. Grunty wioski weszły w skład tworzonych Ogrodów Sukienniczych. Potem nad Jasienią powstała osada Łódka- późniejsza Ziemia Obiecana i w ten oto sposób ciche marzenie pierwszych mieszkańców Łodzi, spełniło się. Oto nad Łódką wyrosła wielka metropolia.

A zatem jeśli wędrujemy wspomnianymi ulicami musimy zdawać sobie sprawę z wyjątkowości miejsca, w którym się aktualnie znajdujemy. To tu były korzenie Łodzi, tu również mieściły się zalążki Łodzi przemysłowej. Każdy stawiany przez nas krok jest więc swoistym ukłonem w stronę historii. Tak oto nieświadomie odwiedzamy najbardziej łódzkie ze wszystkich miejsc.

 

 

Copyright © by Łukasz Krawczyk 2000-2007. Wszelkie prawa zastrzezone.