Informacje o autorach strony
Ustaw jako stronę startową Napisz do nas Dodaj stronę do ulubionych
 

 

powrót do menu artykuły

ŁÓDZKA FABRYKA NICI- ŻYWY SYMBOL ZIEMI OBIECANEJ

 

Początki tej jedynej na ziemiach b. Królestwa Polskiego fabryki nici sięgają 1893 roku, kiedy petersburski kupiec otworzył przy ul. Milscha 34 (obecnie M. Kopernika) pod nazwą "L. Louri i Co" fabrykę bawełnianych tasiemek i nici. Rok później gdy część maszyn była już zmontowana do spółki z pomysłodawcą wszedł znany już w Łodzi Juliusz Kunitzer oraz Juliusz i Ludwik Heinzel. Dynamiczny rozwój fabryki i nadanie firmie charakteru spółki akcyjnej "Tow. Akc. Łódzkiej Manufaktury Nici" (oficjalna data założenia 9 IV 1897 rok), na której czele stanął nie kto inny jak wspomniany wyżej J. Kunitzer doprowadziło do przeniesienia produkcji w bardziej odpowiednie miejsce. Tym sposobem trafiono do Widzewa. Na odstąpionych gruntach tej wsi podłódzkiej, w końcu roku uruchomiono w wybudowanym gmachu przy ul Niciarnianej 2 przędzalnię, wytwarzającą nici do szycia białe, czarne i kolorowe oraz nici do haftowania, szydełkowania i tasiemki wełniane.

Członkami Rady byli J. Kunitzer, J. i L. Heinzlowie, W. Karpow, J. Sachs, natomiast członkami zarządu N. Lukenbach, J. Tanfani, M. Fischer. Kadry kierownicze oraz średni personel techniczny z racji braku odpowiednich fachowców na miejscu w Łodzi i ogólnie Królestwie, sprowadzono z zagranicy, głównie Anglii. Zatrudnienie ulegające ciągłym wahaniom wynosiło w 1898 roku 414 osób w tym 104 mężczyzn, 310 kobiet (w 1899 roku 488 osób). Kobiety stanowiły ok. 2/3 całej załogi. Dwa lata później kiedy dyrektorami byli J. Kunitzer i J. Tanfani, w fabryce zamontowano prawie 35, 5 tys. wrzecion przędzalniczych, 10 370 wrzecion niciarkowych a energię dostarczały dwie maszyny parowe o łącznej sile 1600KM.

Po bardzo obiecujących początkach działalności w branży nici i tasiemek na przełomie XIX i XX wieku, firma nie wytrzymała konkurencji Newskiej Manufaktury Nici z siedzibą w Petersburgu, wchodzącej od 1890 roku w skład wielkiego trustu niciarnianego z siedzibą w Glasgow. Rywalizacja z potężnym, międzynarodowym koncernem nie miała w tej sytuacji sensu. Widzewska firma borykająca się z problemami, chcąc uniknąć całkowitej klęski rozpoczęła rozmowy z konkurencją w sprawie przejęcia Łódzkiej Fabryki Nici. Rozwiązano Radę fabryki, zaś prezesem zarządu został członek Newskiej Manufaktury Nici Buckley, wchodzącej w skład koncernu "J.&P. Coats Limited".

Od 1906 roku łódzka fabryka stała się ekspozyturą angielskiego koncernu w rękach, której znajdował się większościowy pakiet akcji spółki. Zarząd fabryki przeniesiono do Petersburga, ale administracja fabryką pozostała nadal w Łodzi. Natomiast maszyny, specjaliści oraz zarządzenia kwestii organizacji i handlu przychodziły z angielskiej centrali.

Pod zagranicznym zarządem Łódzka Fabryka Nici rozbudowywała produkcję, poszerzała asortyment wytwarzanych towarów (zaprzestano produkcji tasiemek) i zdobywała nowe rynki zbytu na terenie Rosji i Azji środkowej. Zwiększono napęd do trzech maszyn parowych, liczbę wrzecion przędzalniczych i niciarkowych do kolejnych 44 i ponad 20 tysięcy.

Problemem z jakim fabryka borykała się od samego początku były dwie rzeczy natury technicznej; mianowicie brak w najbliższej okolicy rzeki, stanowiącej ujęcie wody, niezbędnej w procesie produkcji, jak i koniecznej do odprowadzania ścieków oraz brak bocznicy kolejowej, ułatwiającej transport surowców i wywóz towarów. W pierwszym przypadku, zaopatrzenia w wodę i odprowadzania nieczystości poradzono sobie organizując własne ujęcie wody ze studni głębinowej oraz budując na terenie fabryki zbiornik wodny. Zużytą wodę odprowadzano specjalnie wybudowanym krytym kanałem pod linią kolei fabryczno-łódzkiej, ciągnącym się aż do Widzewskiej Manufaktury. Własną bocznicę kolejową poprowadzono dopiero w 1910 roku znacznie ułatwiając sobie dowóz i wywóz towarów (ową bocznicę zniszczyli w końcu 1914 roku wkraczający do miasta Niemcy).

Wzrostowi produkcji, unowocześnianiu technologii, towarzyszyła rozbudowa kompleksu fabrycznego. Zbudowano dla pracowników szpital fabryczny na 12 łóżek (1911r.) oraz rozpoczęto od 1904 roku, analogicznie jak w przypadku większości dużych łódzkich zakładów włókienniczych budowę własnego osiedla robotniczego. Pierwsze parterowe budynki o charakterystycznej dla przemysłowego krajobrazu miasta, pozbawionej tynku, ceglanej fasadzie powstały już w 1906 roku. Z planów sporządzonych w 1908 roku dowiadujemy się dokładnie o rozmieszczeniu i założeniach architektonicznych robotniczej kolonii. W myśl projektu przewidywano wybudowanie w dwóch rzędach 12 identycznych, stojących naprzeciwko siebie parterowych budynków. Każdy z nich, o długości 57,5m i szerokości 11,34m zawierać miał po 16 identycznych lokali mieszkalnych (pokój z kuchnią o wymiarach odpowiednio 4,9 na 4,1m oraz 4,9 na 2,6m), przy czym do każdych dwóch prowadziło wspólne wejście z podwórza. Budynki nie były wyposażone w kanalizację, dlatego też po zewnętrznej stronie kolonii miały się znajdować ustępy, pomieszczenia sanitarne oraz niewielkie magazynki (komórki) przypisane lokatorom. Liczba mieszkań miała w sumie wynosić 178, jednak analizując plan sytuacyjny całego kompleksu sporządzony w 1929 roku liczba budynków nie wynosiła dwunastu, jak pierwotnie zakładał plan a jedynie sześć oraz cztery wspomniane wyżej budynki sanitarne i rzędy komórek. Część z robotniczej kolonii Łódzkiej Fabryki Nici stoi do dnia dzisiejszego.

W 1913 roku wybudowane domy robotnicze zamieszkiwało powyżej 200 pracowników "Niciarni", natomiast reszta, z wahającej się w granicach sześciuset osobowej załogi, mieszkała w swoich własnych domach, bądź wynajmowała izby w pobliżu kompleksu fabrycznego.

Łódzki przemysł włókienniczy w wyniku I wojny światowej został w swojej znacznej części unieruchomiony głównie z powodu braku surowców i odcięcia od dotychczasowych wschodnich rynków zbytu. Z tymi problemami borykały się zarówno wielkie kompleksy fabryczne Scheiblera, Grohmana czy Poznańskiego, jak i rzesze rzemieślników oraz drobnych chałupników. Towarzystwo Akcyjne Widzewskiej Manufaktury nie stanowiło w tym przypadku jakiegoś specjalnego wyjątku, również wpisując się w ponury, łódzki obraz zastoju i bezrobocia.

Dla mieszkańców Widzewa, po części pracowników Towarzystwa Akcyjnego Łódzkiej Manufaktury Nici, fakt przerwania produkcji i przymusowe bezrobocie postawiło pod znakiem zapytania możliwość utrzymania siebie i swoich rodzin. Szanse na znalezienie zajęcia, kiedy w podobnej sytuacji znajdowały się dziesiątki tysięcy innych łódzkich robotników, bliskie zeru, wymuszały konieczność zainteresowania się macierzystych przedsiębiorstw położeniem swoich pracowników. Wydawano więc skromne zapomogi oraz finansowano wydające tanie posiłki robotnicze kuchnie

Od października 1916 roku Łódzka Fabryka Nici została objęta przymusową administracją okupacyjnych władz niemieckich. Dyrektorem fabryki w czasie wojny został W. Martin.

Łódzka Fabryka Nici podobnie jak pozostałe duże zakłady włókiennicze, m. in. K. Scheiblera, L. Grohmana czy L. Geyera doświadczyło dewastacji linii produkcyjnych, demontażu maszyn i konfiskaty wszystkiego, co przedstawiało jakąkolwiek wartość. Poszczególne działy fabryki były z tego powodu unieruchomione jeszcze przez okres kilku miesięcy po odzyskaniu niepodległości co w warunkach bezrobocia i powrotu mieszkańców miało niebagatelne znaczenie. Zarekwirowano maszyny, wywieziono zdemontowane metalowe części pozostałych na miejscu urządzeń oraz surowce i półprodukty (przędza, nici) i wszystko co w oczach okupantów było cenne. W 1918 roku Niemcy zajęli część pomieszczeń "Niciarni" urządzając w nich warsztaty reparacyjne aparatów telefonicznych (dały one już po odzyskaniu niepodległości początek rozwojowi tej gałęzi produkcji w Polsce).

Po I wojnie światowej fabryka była dalej traktowana jako własność kapitału angielskiego. W 1919 roku jeden z dyrektorów firmy "J.& P. Coats" Edmund Filippi zwrócił się do W. Martina z prośbą żeby dalej sprawował funkcję dyrektora "Niciarni".

Wraz z ustąpieniem z Łodzi wojsk niemieckich, zaszła konieczność odbudowania miejskiej sieci telefonicznej, która dodatkowo nie naprawiana w ciągu całego okresu wojny przedstawiała stan daleki od normalności. Plan robót polegał głównie na naprawie sieci przesyłowej, wykończeniu stacji telefonicznej oraz dostarczenia odbiorników telefonicznych do dawnych abonentów. Chcąc zrealizować to przedsięwzięcie zwrócono uwagę na działające na potrzeby niemieckie w końcowym okresie wojny na terenie Łódzkiej Fabryki Nici warsztaty naprawcze, świetnie nadające się na tymczasową lokalizację fabryki telefonów. Tym sposobem korzystając z pozostawionego sprzętu i doświadczenia pracujących na Widzewie osób, otwarto Państwowe Zakłady Telefoniczne zorganizowane pod przez inż. S. Wysockiego. Poza naprawami i konserwacją sieci, wyrabiano kable i osprzęt telefoniczny.

Epizod ten trwał jednak krótko. Fabryka wydźwignęła się ze zniszczeń, odbudowała park maszynowy i przystąpiła do sobie najlepiej znanej produkcji przędzy i nici.

W 1921 r. w przędzalni i w niciarni pracowało 120 robotników. W latach 20-tych były następujące oddziały: przędzalnia, skręcalnia, szpularnia, połyskownia, bielnik, farbiarnia, maszyny parowe, warsztat mechaniczny, kotłownia, magazyny. Poniżej przedstawiam szczegółowy plan sytuacyjny całego kompleksu Łódzkiej Fabryki Nici sporządzony w 1929 roku.

PLAN ZABUDOWAŃ FABRYCZNYCH ŁÓDZKIEJ FABRYKI NICI Z 1929 ROKU

Źródło: APŁ, Tow. Akc. Łódzkiej Fabryki Nici Sp. Akc., sygn. 120

Pośród wszystkich nieruchomości jakie wchodziły w skład kompleksu fabryki nici warto na chwilę zatrzymać się przy budynkach mieszkalnych i zamieszkujących w nich lokatorów. Mianowicie własność fabryki stanowiło sześć robotniczych, parterowych domów rozlokowanych po wschodniej stronie przy ul. Pogranicznej 46 oraz trzy przy ul. Niciarnianej 2, 3 i 5. O ile te pierwsze przeznaczone były dla najniższych rangą pracowników o tyle te trzy ostatnie, murowane przeznaczone były dla wyższej kadry urzędniczej, dyrektorów i kierowników firmy. Według wykazu osób sporządzonego w początku 1931 roku liczba osób zamieszkałych w domach robotniczych wynosiła ponad 400 robotników, a pozostałe kolejno według numerów posesji 34, 3, i 135 osób. Łącznie dawało to 574 pracowników, urzędników i przedstawicieli kadr kierowniczych.

Warunki mieszkaniowe w domach robotniczych nie przedstawiały się najlepiej, brak kanalizacji i toalety na zewnątrz budynków stanowił istotny, wszak nie jedyny problem. Mianowicie domy zostały zbudowane w miejscu niewielkiego spadku powierzchni gruntu w kierunku południowym i stąd zwłaszcza w okresie roztopów bądź dużych opadów spływająca woda tworzyła w pobliżu rozlewiska podtapiające budynki i utrudniające przemieszczanie. Komorne kształtowało się w granicach 2,5-3 złotych tygodniowo (w okresie kryzysu koszty wynajmu obniżano). Ważne, że osoba, która z jakichkolwiek przyczyn straciła miejsce pracy w fabryce traciła również prawo do mieszkania w robotniczych domach. Na tym tle często dochodziło do dramatycznych scen eksmisji.

Miejscowy zarząd "Niciarni"przesyłał do Glasgow okresowe sprawozdania i raporty z działalności przemysłowej, zakupów, polityki kadrowej itp. Działalnością interesowały się także polskie władze skarbowe dla celów podatkowych. W korespondencji fabryki znajdują się ciekawe informacje na temat organizacji produkcji i sprzedaży. Warto przytoczyć jeden przykład niniejszej relacji: "Produkujemy przędzę oraz nici wyłącznie na rachunek firmy "J.& P. Coats" w Glasgow z surowca stanowiącego własność tej firmy, która dysponuje całą produkcją, jej własność stanowiącą w ten sposób, że część produkcji realizuje w kraju z ramienia firmy "J.& P. Coats" firma The Central Agency Ltd., mająca swój oddział w Warszawie przy ul. Nalewki 2a. Naszym zadaniem jest wyprodukować i oddać towar wyprodukowany bądź właścicielowi, bądź jego przedstawicielom (The Central Agency Ltd.) stosownie do otrzymanych przez dyspozycji. My nikomu ani przędzy ani nici nie sprzedajemy, gdyż wyprodukowany towar nie jest naszą własnością.. W tych warunkach naszym obrotem na ścisłej podstawie ustawy jest nasze wynagrodzenie za przerób".

W 1925 roku były w fabryce 4 maszyny parowe o łącznej sile 2115KM oraz 6 motorów elektrycznych w sile 153KM. Pierwotnie korzystając w własnego oświetlenia elektrycznego i napędu maszyn włókienniczych pod koniec lat dwudziestych fabryka "przeszła" na miejskie zasilanie elektryczne. W przędzalni znajdowało się wówczas 44 008 wrzecion, w skręcalni 18 096 wrzecion razem 62 104. Łączna liczba zatrudnionych robotników wynosiła 709 osób i był to w porównaniu z latami następnymi największy stan osobowy załogi fabrycznej. Dokonując dokładnej analizy struktury pracujących okaże się, że zdecydowaną większość załogi "Niciarni" bo aż 420 stanowiły kobiety, natomiast liczba mężczyzn wynosiła tylko 187 oraz prawie 100 tzw. młodocianych (14 chłopców, 84 dziewcząt), czyli osób, które mieściły się w przedziale wiekowym 15-18 lat. Jeżeli przyjmiemy prosty podział na kobiety i mężczyzn, pomijając kwestie wieku, okaże się, iż załogę Łódzkiej Fabryki Nici w ponad 70% stanowiły kobiety i to właśnie one nadawały ton pracy odzwierciedlając zarazem bardzo ważne zjawisko, feminizacji zawodów włókienniczych.

Tabela 1. ZESTAWIENIE PRACOWNIKÓW ZATRUDNIONYCH W FABRYCE (1925 ROK)

DZIAŁDOROŚLIMŁODOCIANI
DZIEWCZĘTACHŁOPCY
PRZĘDZALNIA273-1
SKRĘCALNIA102305
NICIARNIA9119-
FARBIARNIA58325
MECHANICZNY8141
ŁĄCZNIE6058512
 
Źródło: APŁ, Tow. Akc. Łódzkiej Fabryki Nici Sp. Akc., sygn. 206.

Dokonując kwerendy dokumentów administracyjnych związanych z zatrudnieniem pojawia się również sprawa przyjmowania do pracy w "Niciarni" inwalidów wojennych w myśl Rozporządzenia Min. Pracy i Opieki Społecznej z 15 XI 1921 r.

Podstawowym systemem organizacji pracy w przeciwieństwie do wielu łódzkich zakładów włókienniczych był system jednozmianowy. Oczywiście niekiedy robiono od tej zasady odstępstwa. Zazwyczaj w okresach kiedy duża ilość zamówień uniemożliwiała ich realizacje w normalnych jednozmianowym cyklu produkcji, wydłużano dzień pracy o kilka godzin, bądź uruchamiano dodatkowa zmianę popołudniową. Oczywiście reorganizacja wiązała się z zatrudnieniem dodatkowych osób oraz wypłatą wyższych zarobków (w takich sytuacjach I zmiana pracowała od godziny 4 do 13 i II zmiana od 13 do 22). Zazwyczaj wszyscy, bez względu na to czy były to osoby dorosłe czy młodociane pracowali w dni powszednie od 8 00 do 12 00 i od 13 00 do godziny 17 00 , natomiast w soboty od 8 00 do 14 00 .

Godzinną przerwę (12 00 -13 00 ) przeznaczano na spożycie w zakładowej jadalni ciepłego posiłku przygotowanego indywidualnie przez gospodynie, bądź nabytego w funkcjonującej od 1928 roku kuchni przyfabrycznej. Na potrzeby własne firmy, działała również piekarnia, wyrabiająca chleb i następnie sprzedająca go robotnikom po przystępnych cenach (będzie to miało niebagatelne znaczenie podczas kryzysu przełomu lat dwudziestych i trzydziestych, kiedy firma obniżać będzie ceny pieczywa wychodząc naprzeciw potrzeb swoich pracowników). Dyrekcja zapewniała swoim pracownikom poza jadłodajnią, kuchnią i piekarnią również korzystanie z łaźni (1927 r.) do której kierowano załogę poszczególnych działów zazwyczaj raz w tygodniu.

Warto na chwilę powrócić do pracy młodocianych stanowiących średnio 15% całej fabrycznej załogi. W tej grupie osób poniżej 18-ego roku życia również dominowały młode dziewczęta. Ich praca była stale monitorowana przez inspekcje pracy czemu wyrazem jest zachowana do dnia dzisiejszego korespondencja między władzami "Niciarni" a urzędnikami. Szczególnie dużą uwagę zwracano na posyłanie małoletnich pracowników do dokształcających szkół wieczorowych. Jak wynika bowiem z raportów inspektora XII obwodu, nie wszyscy uczęszczali do tego typu placówek oświatowych stąd nacisk na dyrekcję by ta realizowała obowiązek edukacyjny.

Zarząd fabryki w omawianym okresie mieścił się przy ul. Niciarnianej 1. W 1927 roku składał się z następujących osób: Neil Buchanan (Glasgow), Charles Saunders (Wiedeń, czasowo zamieszkały w Łodzi), Bolesław Włodzimierski, B. von Mickwitz, A. Philippi, A. Greinert. Niciarnia posiadała firmowe sklepy sprzedaży w następujących miastach polskich: Krakowie, Łodzi, Lwowie, Warszawie. Roczna produkcja nici ok. 400tys.grossów, 200-yardowych. Kapitał akcyjny- 4mln zł. Dywidenda- 0%.

Widzewska fabryka należała pod koniec lat dwudziestych do tych łódzkich zakładów, które uznawane były na tle kłopotów z jakimi borykały się miejscowe zakłady włókiennicze za prosperujące i dobrze zorganizowane. Obiegowe opinie potwierdzał dodatni bilans spółki sięgający prawie 4mln funtów czystego zysku. Wartość gruntów, budynków i pozostałego majątku (tzw. podwórzowego, oświetlenia, maszyn kotłów parowych itp.) szacowano łącznie na ponad 10 milionów złotych. Wymownym znakiem pomyślnej koniunktury były kierowane dwukrotnie w ciągu doby na bocznicę fabryczną wagony kolejowe przez Stację Łódź Fabryczna pod załadunek wyprodukowanych towarów.

Z oczywistych przyczyn liczba pracujących w Łódzkiej Fabryce Nici robotników nie była stała. Zależnie od zamówień, kryzysów, załamań koniunktury wahała się w granicach 550 do 700 osób w okresach największej prosperity. Począwszy już od 1928 roku zauważalny jest stopniowy spadek zatrudnienia: 1928- 673 robotników, 1929- 660, 1931- 593 by dwa lata później kształtować się w granicach 550 osób. Efekty redukcji będą szczególnie widoczne w grupie młodocianych, których zatrudnienie spadnie na przestrzeni okresu 1925-33 niespełna czterokrotnie, z 97 do 26 osób.

Rys. 1 Łódzka Fabryka Nici w latach '30 XX wieku"

Uznawany za normalny 5-6 dniowy tydzień pracy również ulegał sporym wahaniom, zwłaszcza w okresie kryzysu gospodarczego. Starano się wówczas otwierać zakład przynajmniej na 4 dni w tygodniu jednak nie zawsze i to się udawało. Najgorszy pod tym względem okaże się dla fabryki rok 1932 a zwłaszcza okres wiosenny. Wówczas przy nieuniknionych redukcjach firma była zdolna do pracy jedynie przez 2 dni a wszelkie przerwy świąteczne wykorzystywano do zupełnego wygaszenia produkcji. Swoją drogą zachęcano pracowników do realizowania przysługujących im urlopów wychodząc słusznie z założenia, że wobec tak głębokiego kryzysu nie kalkuluje się utrzymywać produkcji raptem przez kilka dni. Zmniejszeniu ulegały podobnie jak tydzień i czas pracy, również robotnicze zarobki. Od 28 listopada 1932 roku zmniejszono je o 15% tłumacząc się kłopotami i trudnym położeniem spółki.

Co się tyczy pracowników wyższego szczebla to kierownicze stanowiska piastowali tylko cudzoziemcy pochodzący z angielskiej centrali, bądź z powiązanych firm europejskich. Pierwszym dyr. technicznym od 1919 roku był Anglik Samuel Harley, Po nim od 7 I 1933 roku dyrektorem technicznym a także przedstawicielem fabryki był George Coventry, który miał ogólny nadzór techniczny nad całością funkcjonowania fabryki. Gdy w 1934 roku Niciarnia uruchomiła produkcję nici do haftowania i wyszywania, sprowadzono w sierpniu 1936 roku na jeden rok chemika Charlesa Wrighta (specjalista od farbowania nici w różnych trwałych kolorach). Pod jego bezpośrednim nadzorem kształcił się kierownik farbiarni R. Haupt fleisch i zastępca tegoż W. Maurer. Anglik M. Pickles był ekspertem w zakresie wykańczania nici w wykończalni i szpularni. J O'Hara i S. Durrel byli kontrolerami-kalkuratorami kosztów produkcji w związku z zaprowadzeniem w fabryce pod koniec lat 30-tych specjalnego systemu kontroli kosztów produkcji. Kierownikiem ruchu w okresie 1929-38 był Austriak inż. A. Richter.

W latach dwudziestych pracowali zazwyczaj przez okres kilku miesięcy, sprowadzeni na pewien czas z Wysp Brytyjskich, rzadziej z innych krajów monterzy specjaliści. Nadzorowali remonty i montaże nowowprowadzanych maszyn szpularskich, skręcalniczych, przędzalniczych. Monterów na ten przykład przysyłały również firmy, które sprzedawały "Niciarni" swoje maszyny, a więc firma Brookes i Doxey z Manchester czy Howard i Bullough z Accrington.

Zasadniczo była to jedyna fabryka na terenie miasta, w której ton pracy nadawali Anglicy, będący również animatorami wielu pozaprzemysłowych przedsięwzięć (upowszechniania piłki nożnej, rozgrywania popularnych matchów, tenisa ziemnego i stołowego). W niektórych pracach dotyczących kształtowania się życia sportowego i pierwszych klubów sportowych na terenie Łodzi, pojawia się nawet stwierdzenie, że to nie kto inny jak właśnie zatrudnieni w fabryce nici na Widzewie Anglicy, zaszczepili i rozpropagowali na gruncie łódzkim zasady gry w piłkę nożną.

Rys. 2 Nowoczesne maszyny w jednej z hal "Niciarni"

Na niższych stanowiskach monterów i majstrów pracowali także Anglicy oraz Austriacy i Niemcy. Również pomocnikami czy zastępcami przy montowaniu nowych maszyn przędzalniczych i szpularskich byli Anglicy. Według sporządzonego w jesienią 1927 roku spisu, czasowo przybyłych do miasta cudzoziemców głównie z Wysp brytyjskich było ośmiu, w tym jeden Łotysz i dwóch Austriaków. Na ogół spędzali oni na miejscu kilka bądź kilkanaście tygodni wdrażając miejscowych pracowników do pracy z nowymi urządzeniami bądź zapoznając z nowymi technikami wytwarzania nici. Starano się przysposobić do specjalnych, różnych robót Polaków aby tym samym uniezależnić się od kosztów sprowadzania cudzoziemców. W latach 30-tych majstrowie byli szkoleni zagraniczną na koszt własny firmy, gdyż tego wymagały zmiany mające miejsce w produkcji. Jeździli na ogół do zaprzyjaźnionych firm w Wielkiej Brytanii, Austrii i Czechosłowacji. W 1933 roku rozszerzano fabrykę i zaprowadzono nowe działy produkcji nici o specjalnym połysku, nici do wyszywania (wysyłano ludzi na szkolenia w obsłudze automatów, maszyn do nawijania przędzy na kłębki (nawijalnia pasmowa). W związku z reorganizacją przędzalni w połowie 1935 roku fabryka wysyłała kierownika przędzalni do Czechosłowacji i Austrii, gdzie miał się zapoznać z nowoczesnym systemem produkcji tamtejszych maszyn.

Korzystając z wzrastającego zainteresowania produktami firmy oraz dzięki gwałtownej popularyzacji domowych maszyn do szycia w latach trzydziestych zarząd prowadził dalsze prace nad rozwojem i unowocześnianiem produkcji. Sprowadzono nowe maszyny z Anglii oraz z innych krajów m. in. z Niemiec (maszyny krzyżowe, wrzecionowe do nawijania nici na szpulki) z Belgii (maszyna do merceryzacji) z Finlandii (szpulki drewniane do nici). Dbano o rynki zbytu. Firma miała swoich przedstawicieli w wielu krajach europejskich a przed 1914 rokiem również w Rosji (punktem bardzo ważnym wówczas na handlowej mapie firmy zajmowała Odessa). Eksportowała przędzę bawełnianą do Austrii, Niemiec, Bułgarii. Oczywiście nie należy zapominać o rynku krajowym. W większych miastach znajdowały się przedstawicielstwa handlowe i sklepy oferujące towary wytwarzane przez łódzką fabrykę nici.

Po trzech niepomyślnych latach w eksporcie produkcji Niciarni nastąpiło w 1933 roku ożywienie w przemyśle włókienniczym. W 1934 roku fabryka uzyskała w Clydesdale Bank Ltd. z siedzibą Londynie powiększenie otwartego kredytu do 13 mln zł.

Liczba robotników wzrosła teraz z 500 do 1000 osób, praca odbywała się systemem zmianowym (dwie zmiany). Zakupione w Anglii 29 maszyn skrętniczych oraz motory do ich napędu. Stare zużyte maszyny skręcalnicze w liczbie 34 sztuk rozbito i przeznaczono na złom. W omawianym okresie podjęto również pierwsze decyzje dotyczące rozbiórki starej przędzalni planując zapewne wzniesienie w jej miejsce nowoczesnego gmachu fabrycznego.

W II połowie lat trzydziestych pracowało w fabryce od 33 do 38 tys. wrzecion obrączkowych i niciarkowych. Głównym przedmiotem wytwórczości była przędza bawełniana, pończosznicza i nici do szycia, haftu i cerownia białe, czarne i kolorowe. Napędu dostarczały silniki elektryczne o mocy 1 472KM. Kapitał zakładowy wynosił 7,2mln zł, wysokość obrotu w latach 1936, 1937, 1938, 1939 wynosiła rocznie w kraju kolejno 11mln, 13mln, 13,4mln, 11,4mln i zagranicą w analogicznym okresie 233tys, 9,3tys, 9,1tys, 0,5tys.

Terytorium fabryczne zajmowało 56 398m 2 . Łódzka Fabryka Nici prowadziła trzy biura sprzedaży: we Lwowie, Łodzi i w Warszawie. W Radzie Nadzorczej zasiadali E. Coats, T. Coats, B. Mickwitz, C. Mez, R. Langrod, natomiast członkami zarządu w latach 1934-36 były następujące osoby: N. Buchanan, C. R. Saunders, J. McLeish, C. Martin, B. Włodzimierski. Stanowiska dyrektorskie piastowali Robert Kerr (prokurent) Otton Menge (prokurent).

Działalność firmy nie ograniczała się tylko i wyłącznie do produkowania nici i sprzedaży swoich wyrobów. Organizowano dla pracowników imprezy okolicznościowe, potańcówki i spektakle teatralne.

W połowie lat trzydziestych wśród angielskich właścicieli Tow. Akc. Łódzkiej Fabryki Nici SA zrodziła się myśl stworzenia organizacji sportowej funkcjonującej na podobnych jak inne łódzkie kluby przyzakładowe zasadach.

Klub Sportowy Towarzystwa Akcyjnego Łódzkiej Fabryki Nici SA z siedzibą przy ul. Niciarnianej 3 - bo tak pierwotnie brzmiała nazwa, powstał decyzją władz przedsiębiorstwa w grudniu 1936 roku. Po dwóch latach zdecydowano się zmienić nazwę na Widzewskie Towarzystwo Sportowe "Podgórze" w skrócie TS "Podgórze" obowiązującą już do końca funkcjonowania klubu tj. do końca II wojny światowej. W skład grupy założycielskiej wchodzili: George Coventry- kierownik techniczny, Otto Menge- prokurent, Rudolf Haupfleisch- kierownik farbiarni, Otton Guntzen i Jerzy Popke -biuraliści, Oskar Grossman, Waldemar Neuhorn, Harry Werner i Jan Kamens- pracownicy dozoru technicznego.

W zamyśle twórców, celem działalności klubu miała być dbałość o rozwój fizyczny i sportowy swoich pracowników, ich rodzin oraz umiejętne połączenie aktywności sportowej z pracą kulturalno-oświatową. Dlatego też obok zorganizowanych sekcji, piłkarskiej, siatkówki, koszykówki i szczypiorniaka, postarano się o stworzenie biblioteki klubowej w której oprócz czytelnictwa, urządzano pogadanki i odczyty oraz komentowano aktualne wydarzenia. Prenumerowano stale sportowe tytuły prasowe "Przegląd Sportowy" oraz "Raz Dwa Trzy".

Od strony finansowej środki na utrzymanie sekcji zapewnienia odpowiedniego sprzętu i konserwacji obiektów, pochodziły z pomocy firmy oraz składek członkowskich wynoszących miesięcznie 0,5-3zł. Dodatkowym źródłem utrzymania były organizowane zabawy taneczne z bufetem orkiestrą i konkursami, z których połowę uzyskanych dochodów przeznaczano na potrzeby klubu.

Liczba członków oscylowała w granicach 60-70 członków wśród których spotykamy zarówno Anglików jak i Polaków. Osoby chcące przynależeć do klubu musiały wypełnić specjalną deklarację, w której pytano m. in. o wyznanie oraz dane przynajmniej jednej osoby polecającej będącej już członkiem klubu.

Zawody sportowe wyłącznie towarzyskie organizowano na własnych obiektach (boisko, korty tenisowe) wybudowanych nieopodal fabryki przy ul Niciarnianej. Poświadczone w zachowanych dokumentach jest uczestnictwo zawodników w turniejach ping-ponga turnieju klubu "Rapid" oraz wyjazdy na zawody do Pabianic i Zgierza.

W tym miejscu warto wspomnieć działającym w ramach TS "Podgórze" Klubie Tenisowym i ceglanych kortach ziemnych istniejących już w 1928 roku, czyli na długo przed zawiązaniem się samego klubu fabrycznego.

Skład członków Zarządu ulegał co zrozumiałe ciągłym zmianom, niektórzy wracali do Anglii, inni odchodzili na emeryturę. We wrześniu 1939 roku na członków zarządu powołano George Coventry, Roberta Kerna i Otto Menge (zarządca komisaryczny z ramienia okupanta do września 1940 roku).

Po zajęciu Łodzi przez hitlerowskich okupantów w 1939 roku fabrykę przejęli Niemcy, zmieniając jej nazwę na Litzmannstadter Fabrik für Nahgarne, a ulicę Niciarnianą, przy której się znajdował się kompleks na Idastrasse. Do 1945 roku fabryka produkowała nici z włókien sztucznych "Zellgarn" dla potrzeb przemysłu lotniczego. Po zakończeniu wojny, łódzki firma ruszyła z produkcją nici na potrzeby odbudowującej się z ruin Polski. Zakład zaczął pracę na przełomie stycznia i lutego 1945 roku jako Łódzka Fabryka Nici . We wrześniu 1945r. pracowały już 803 osoby, a roczna produkcja wynosiła 151 ton nici.

W 1946r. nazwa Łódzka Fabryka Nici została przekształcona w Państwowe Zakłady Przemysłu Bawełnianego Nr 16 . Po trzech latach na miejscu "PZPB Nr 16" powstały Zakłady Przemysłu Bawełnianego im. Hanki Sawickiej . Kolejna zmiana nazwy nastąpiła w 1964r., kiedy to patronce fabryki dodano do towarzystwa postać z mitologii greckiej. Była nią Ariadna, która pomogła Tezeuszowi wyjść z labiryntu Minotaura. W 1975 r. Zjednoczenie Przemysłu Bawełnianego przekazało fabrykę pod nadzór Zjednoczenia Przemysłu Lniarskiego. Pojawiła się nazwa "Widzewska Fabryka Nici im. Hanki Sawickiej "Ariadna" . W 1990 roku zakład otrzymał nazwę Widzewska Fabryka Nici. W maju 2000 roku, Spółka przyjęła obowiązujące obecnie miano: ARIADNA SA Fabryka Nici.

Firma po dziś dzień produkuje nici i wyroby tasiemkowe podtrzymując mit Łodzi włókienniczej, miasta "tysiąca kominów" i przemysłowej potęgi, którą Władysław Stanisław Reymont przedstawił na łamach powieści "Ziemia Obiecana". Jako jeden z nielicznych przetrwałych okres transformacji ustrojowej zakładów przemysłu lekkiego po pokonaniu wewnętrznych trudności wyszedł na prostą i stanowi na wskroś nowoczesne przedsiębiorstwo.


prawa autorskie : Arkadiusz Dąbrowski

 

Copyright © by Łukasz Krawczyk 2000-2007. Wszelkie prawa zastrzezone.