Informacje o autorach strony
Ustaw jako stronę startową Napisz do nas Dodaj stronę do ulubionych
 

 

powrót do menu: sekcja regionalna SKNH

Kamil Śmiechowski

Port Lotniczy Łódź 1925-2005

Takie samoloty lądowały przed wojną na Lublinku

Mijają właśnie dwa miesiące od znaczącego, choć niemal zupełnie przemilczanego jubileuszu. We wrześniu bieżącego roku łódzkie lotnisko na Lublinku ukończyło 80 lat Istnieje jednak wiele powodów, dla których rocznicę tę należałoby postrzegać raczej w smutnych nastrojach. Lublinek stał się bowiem we wspomnianym czasie symbolem marazmu oraz braku perspektyw na rozwój, pociągających za sobą negatywne skutki dla Lodzi oraz całego regionu. Co ciekawe, ten stan rzeczy wywołany był zarówno przez gospodarcze, jak i polityczne czynniki. Tym większa jest zatem potrzeba lepszego poznania dziejów łódzkiego portu.

O konieczności rozwoju polskiego lotnictwa zadecydował bardzo szybki postęp tego działu techniki, który dokonał się w trakcie pierwszej wojny światowej Cel ów, oprócz państwa, realizowały liczne instytucje oraz organizacje społeczne. Jedna z nich. Liga Obrony Powietrznej Państwa, podjęła inicjatywę budowy lotniska w Łodzi. 13 września 1925 roku przy skrzyżowaniu szosy pabianickiej z dzisiejszą ulicą Stanisława Dubois odbyła się przy udziale biskupa Tymienieckiego i wiceministra Eberhardta oficjalna uroczystość otwarcia łódzkiego portu lotniczego W miejscu tym utworzono wówczas przystanek tramwajowy o dumnej nazwie "Lotnisko", która obowiązywać miała jeszcze przez najbliższe pół wieku! W rzeczywistości samo lądowisko ulokowano na rozległych łąkach, położonych około trzy kilometry na zachód od Rudy Pabianickiej. Stąd z czasem przylgnęła do niego nazwa najbliższej wioski. I w ten sposób w annały lotnictwa na stale weszła już nazwa "Port Lotniczy Łódź Lublinek".

Niestety od samego początku Lublinek nie miał szczęścia do regularnych połączeń pasażerskich. Linie lotnicze Polavia, które zapowiadały połączenia lotnicze z Lodzi, nie wywiązały się z zobowiązań. W tej sytuacji łódzkie lotnisko mogło korzystać jedynie z koniecznych wówczas międzylądowań. Zatrzymywały się tu samoloty kursujące na trasach Warszawa - Poznań i Warszawa - Kraków, należące do spółki Aero. Jednak generowany ruch był bardzo niewielki, a postoje te wkrótce zawieszono. Nie udało się także wprowadzić do Łodzi warszawskiego Lotu.

Dlaczego Łódź nie mogła trwale rozwinąć stałych połączeń lotniczych na szeroką skalę? Nie jest to kwestia zbadana w zadawalający sposób. Wielka Wojna podłamała kondycję wielu łódzkich przemysłowców i finansistów. Kiedy tylko udało się podleczyć rany, zadane przez zaniknięcie wschodnich rynków, nastał wielki kryzys. Warto też zauważyć, że miasto nie posiadało dostatecznie rozwiniętej klasy średniej. To wszystko znacząco uszczuplało liczbę potencjalnych klientów. Nie bez znaczenia mogła być też zbyt bliska odległość Warszawy. A konflikt interesów między miastami był wówczas dość wyraźnie zaostrzony.

Ale stagnacja w dziedzinie komunikacji paradoksalnie otworzyła przed Lublinkiem nowe możliwości rozwoju. Od 1929 roku na Lublinku działał Łódzki Klub Lotniczy. W roku następnym ruszyło w Łodzi, kierowane przez Franciszka Żwirkę, Centrum Przysposobienia Wojskowego Lotniczego. Centrum miało charakter centralnego ośrodka szkoleniowego aeroklubów polskich.

Na początku infrastruktura portu ograniczała się do jednego drewnianego hangaru. Później jednak wybudowano elegancki terminal w modnym podówczas stylu dworkowym. Trawiasty pas startowy wytyczono w orientacji północ - południe. Lotniskiem z prawdziwego zdarzenia w nowoczesnym rozumieniu tegoż pojęcia stał się Lublinek w latach okupacji. Intensywne działania wojenne, toczone na froncie wschodnim, wymusiły na In Rzeszy potrzebę pilnej budowy licznych lotnisk dyspozycyjnych na całych okupowanych połaciach Europy Wschodniej. Transport broni i innych ładunków wymagał zresztą rozwoju całej infrastruktury komunikacyjnej. Na terenie Łodzi miały podówczas miejsce dwie potężne inwestycje - budowa kolejowej stacji rozrządowej na Olechowie i generalna przebudowa portu lotniczego. Wybudowano betonowy pas startowy o długości 1200 metrów oraz cały system dróg kołowania, standardowe place postojowe, a także pokaźny kompleks budowli zaplecza technicznego, gdzie później ulokują się Wojskowe Zakłady Lotnicze.

Dokonano także bardzo istotnej zmiany w lokalizacji lotniska. Nowy pas startowy zorientowano ze wschodu na zachód. Ten fakt w sposób bardzo istotny wpłynął na możliwości rozwojowe portu. Odtąd nadlatujące samoloty miały w czasie startów i lądowań przelatywać bezpośrednio nad zabudowaniami miasta, omijając wyższe budynki i wszechobecne kominy Jakakolwiek rozbudowa lotniska w kierunku wschodnim stała się niemożliwa.

Pierwsze lata powojenne to z całą pewnością najlepszy okres w dziejach Lublinka Ruszyły bezpośrednie połączenia z Gdańskiem, Katowicami, Krakowem, Warszawą, Wrocławiem i Poznaniem. Miała wówczas Łódź pozycję drugiego po stolicy portu lotniczego w Polsce. Tym bardziej niezrozumiała i niewytłumaczalna była podjęta w 1958 roku decyzja o zawieszeniu ruchu lotniczego. Jedno jest pewne - decyzja ta miała charakter polityczny Czy chodziło o ochronę interesów Okęcia? A może lotnisko przeszkadzało swemu wojskowemu sąsiadowi? To jedna z licznych, niemal zupełnie niewyjaśnionych zagadek w dziejach gospodarczych PRL-u.

I tak rozpoczęła się długa era Lublinka - spokojnego lądowiska kojarzonego przede wszystkim ze sportem oraz śmigłowcami, przybywającymi czasem na przeglądy do pobliskich Wojskowych Zakładach Lotniczych nr l Tu również papież Jan Paweł II odprawił masową mszę podczas swej pielgrzymki do Polski w 1987 r. Konsekwencje likwidacji portu były wyjątkowo negatywne. Łodzianie przyzwyczaili się, że w ich mieście nie ma lotniska i planując dłuższą podróż trzeba udać się do Warszawy. A Łódź stalą się bodaj największym w Europie miastem, pozbawionym własnego portu lotniczego, co stało się słusznym powodem rozpowszechnianych tu i ówdzie drwin z miasta...

Ostatnie piętnastolecie przypominało przedwojenny epizod lotniska Pomimo wielkich nakładów inwestycyjnych ze strony miasta ruch był niewielki, a kolejne połączenia zawieszano. Szansą na rozwój miało okazać się dopiero uwolnienie polskiego rynku dla tzw. linii niskobudżetowych. Od miesiąca uruchomione jest stałe, codzienne połączenie Łodzi z Londynem. Cieszy się ono olbrzymią popularnością, a ilość sprzedanych biletów przekroczyła już 20 tysięcy. To smutne, ale gros podróżnych to ludzie zmuszeni przez sytuację ekonomiczną do pracy zagranicą. "Ucywilizowanie" się lotniska musi stać się jednak pokaźnym impulsem do rozwoju miasta i regionu. Obserwując kończący się szczęśliwie na naszych oczach etap dziejów łódzkiego lotniska przypomnijmy zdanie z nagłówka prasowego sprzed 80 lat: Dziś ziszczą się ikarowe marzenia Łodzi.

 

 

Copyright © by Łukasz Krawczyk 2000-2007. Wszelkie prawa zastrzezone.