Informacje o autorach strony
Ustaw jako stronę startową Napisz do nas Dodaj stronę do ulubionych
 

 

powrót do menu artykuły

Łódź z perspektywy socrealistycznej

 

  Wydawać by się mogło, że o Łodzi wiemy prawie wszystko. Mamy przecież dostęp do setek pozycji mówiących o historii i rozwoju tego miasta, zapoznających nas z zabudową i zabytkami, a także wskazujących miejsca godne zwiedzenia. Istnieje jednak coś, co może zaskoczyć nawet najdociekliwszego miłośnika miasta nad rzeką Łódką-jak czasy i panujące w nich schematy myślenia potrafią wpłynąć na postrzeganie pewnych elementów, a także większej całości. Zadziwić potrafi to, jak bardzo, dzięki odpowiednim słowom, zwrotom lub przykładom, można zmienić wizerunek miasta. Oczywiście jedynie na papierze.

Najbardziej pomysłowy i interesujący pod tym względem był okres socrealizmu w Polsce, szczególnie zaś lata 60. i 70. A jak to wtedy wyglądało? Otóż np. historia Łodzi ograniczona została jedynie do ubogiego wspomnienia o nędznej mieścinie wegetującej przez lata bez podstawowych urządzeń komunalnych, pozbawionej jakichkolwiek ośrodków kultury, światłych ludzi, a co za tym idzie życia intelektualnego. Na szczęście, dzięki wyzwoleniu miasta przez Armię Czerwoną, Łódź mogła przeżyć swoje złote lata. Koniec XIX w. , a także początek nowego wieku są wspomniane jedynie jako okres zrywów dumnego proletariatu do walk klasowych. A rozwój gospodarczy w tamtych czasach, a Reymontowska "ziemia obiecana"? Czegoś takiego nie było, widać ktoś nas oszukał. O okresie międzywojennym możemy się za to dowiedzieć, że oprócz biedy, zacofania i braku perspektyw Łódź nie miała nic więcej do zaoferowania.

Ale nastała Polska Ludowa i rozwój gospodarczy ruszył pełną parą. Był to czas wielkiej rekonstrukcji i szeregu zmian mających na celu wzbogacenie "starej, odrażająco burżuazyjnej architektury miasta, z której można nauczyć się kapitalizmu lepiej niż z suchych podręczników do ekonomii, o te elementy pejzażu, które uczą podziwiać i kochać socjalizm". Z tymi pięknymi i głębokimi słowami kryje się np. uzdrowienie struktury urbanistycznej Łodzi przez selektywne likwidowanie pozostałości po przed- i międzywojennych domostwach, a zastępowanie ich "gwiazdozbiorem nowych, jasnych osiedli". Wprowadzone zmiany miały pomóc pozbyć się wszechobecnych uprzedzeń o Łodzi jako "złym mieście".

Dalej jest coraz ciekawiej. Otóż odmieniona, nowa twarz naszego miasta oczarowuje nie tylko mieszkańców, ale przede wszystkim przyjezdnych, bez względu na to, skąd przyjeżdżają. I tak np. tuż przy wjeździe od strony Warszawy znajduje się bryła nowoczesnej i prawdziwie pięknej architektury-Państwowa Wyższa Szkoła Sztuk Plastycznych. Jadąc od strony Wrocławia można podziwiać smukły gmach nowego szpitala, urocze bloki Rokicia i dumne kominy elektrociepłowni. Wjazd od strony Katowic gwarantuje niezapomniane widoki z wiaduktu na Rzgowskiej oraz niezwykle zróżnicowane osiedla Dąbrowa i Zarzew. Prawdziwa gratka czeka też jadących z Poznania, gdyż Łódź wita ich rozświetlonym, ogromnym Teofilowem z jednej strony, a dziesiątkami nowych fabryk z drugiej.

Wyjeżdżając z Łodzi, na zawsze pozostawiają w niej swoje serce, gdyż trudno zapomnieć o granitowych gołębiach gruchających na nowych, przestronnych i pełnych godności osiedlach, zgiełku domów towarowych oraz tych wypełnionych podziwem i wdzięcznością spojrzeń spacerowiczów skierowanych w stronę pomnika Juliana Marchlewskiego. Zdaniem ówczesnych autorów jedynie te elementy można było uznać za wizytówkę Łodzi. O kapitalistycznie historycznej zabudowie nie ma tam ani słowa. Widać nie zapada w pamięć i nie jest interesująca.

Podobnych przykładów można cytować bez końca. Nie oto chyba jednak chodzi. Dzięki takim opisom, zdjęciom z albumów o Łodzi z tamtych lat można poznać całkowicie odmienny sposób patrzenia na nasze miasto, o którym wielokrotnie jesteśmy przekonani, że wiemy wszystko. Warto czasem, dla urozmaicenia, poznać także tę nieco inną, z lekka absurdalną część historii. Wpisana jest ona w dzieje Łodzi, a co za tym idzie jest z nią nierozerwalnie związana. Spójrzmy teraz jeszcze raz na nasze osiedla, na przeróżne "biurowce" i zakłady pracy z tamtych czasów-skoro kiedyś ktoś uznał je za piękne, może i nam się kiedyś uda? A jeżeli nawet nie, to może przynajmniej przywołają uśmiech .

 


tekst autorstwa: Magdaleny Wałęskiej

Copyright © by Łukasz Krawczyk 2000-2007. Wszelkie prawa zastrzezone.